Bielenda Bawełna Peeling enzymatyczny+Maseczka kojąca – recenzja Kasi Obsession Blog

Bielenda pod koniec ubiegłego roku wprowadziła na rynek nową serię z bawełną, opartą na składnikach roślinnych pochodzących z certyfikowanych upraw. Peeling enzymatyczny wraz z maseczką kojącą wysłaliśmy do jedenej z współpracujących z nami blogerek – Kasi, która prowadzi swój blog pod adresem somethingtodoff.blogspot.com. Przekonajcie się jakie plusy i jakie minusy odnotowała Kasia po zastosowaniu peelingu oraz maseczki z serii Bawełna.

Autorka: Kasia

Bezpośredni link do recenzji: somethingtodoff.blogspot.com

Uwielbiam peelingi i maseczki i mogłabym za ich pośrednictwem co rusz robić sobie moje małe, przytulne, domowe SPA. To dla mnie chwila odprężenia po trudach dnia związanych z czytaniem tysięcy emaili, szperaniem w prawniczych paragrafach i odpowiadaniem na milion rożnych pytań. Jako posiadaczka grubej skóry 😉 której nie straszne zdecydowane ziarna zatopione w peelingujących smarowidłach bardzo rzadko sięgam po peelingi enzymatyczne, które z założenia są idealne dla skóry wrażliwej i z tendencją do pękających naczynek. Taki właśnie duet Bielenda trafił do mnie za sprawą Mai z portalu Magazyn Drogeria. Czy pomimo tego, że wrażliwcem nie jestem sprostał moim wymaganiom? a jeśli tak to w jakim stopniu?

 

WIZUALNA STRONA PRODUKTU

Połączenie lawendy i bawełnianej bieli znajdującej się na aluminiowej saszetce bardzo przypadło mi do gustu – miłe to dla moich oczu, zwłaszcza te urocze kłębki bawełny usytuowane w centrum. Opakowanie stanowią dwie saszetki, pojemności 5gram każda, przedzielone perforacją. Opis zamieszczony na froncie informuje nas z jakim produktem mamy do czynienia, dla kogo jest przeznaczony oraz że znajdziemy tu alantoinę, d-panthenol, kwas hialuronowy i witaminę E. Tył to opis poszczególnych kroków które należy wykonać by uzyskać jak najlepsze efekty, skład, pojemność, data ważności i informacje o producencie.

 

KONSYSTENCJA

Ta jest dwojaka. Jeśli chodzi o peeling znajdziemy tu delikatny, bezbarwny żel bez jakichkolwiek dodatków. Maseczka jest biała i zwarta acz puszysta. Dzięki takiej konsystencji oba produkty bezproblemowo rozprowadzają się po skórze.

 

ZAPACH

Ten jest zdecydowanie mocnym atutem produktów serii bawełnianej firmy Bielenda. Nie wiem co prawda jak pachnie bawełna no i czy ma ona w ogóle jakikolwiek zapach, ale każdorazowy kontakt z tą serią (znajdziemy tu kremy, mleczko, płyn do demakijażu) przywodzi na myśl miękkość i delikatność tego włókna.

 

APLIKACJA

Zgodnie z tym co widnieje na opakowaniu, obejmuje dwa proste kroki:

Krok numer jeden, czyli Peeling enzymatyczny, który ma delikatnie, ale równocześnie wyjątkowo skutecznie złuszczać martwe komórki naskórka, wyeliminować szorstkość, pobudzić mikrocyrkulację, wygładzić, zmiękczyć i odświeżyć skórę – by to osiągnąć należy rozprowadzić go na lekko wilgotnej skórze twarzy, szyi i dekoltu, delikatnie masować przez kolejne 2 minuty a następnie usunąć za pomocą strumienia wody.

 

Krok dwa, czyli Maseczka kojąca ma błyskawicznie łagodzić podrażnienia i zlikwidować uczucie napięcia i pieczenia skóry. Dzięki zawartości KWASU HIALURONOWEGO intensywnie nawilżyć, nawet głębokie warstwy skóry, skutecznie zahamować ucieczkę wilgoci z naskórka, wzmocnić i regenerować skórę a także wygładzić, przywrócić jej jędrność i elastyczność – by osiągnąć ten cel należy ją nałożyć na osuszoną skórę i pozostawić do wchłonięcia/ zaleca się stosować 2 razy w tygodniu.

 

 

DZIAŁANIE

Jedwab, kaszmir czy bawełna to dziś nie tylko świat wielkich kreatorów mody, ale również producentów kosmetyków. Produkty zawierające mleczko z bawełny sprawiają że naskórek jest prawidłowo nawilżony, a cera staje się odżywiona i wygładzona. Olej z bawełny odbudowuje naturalną warstwę ochronną skóry. Składniki z bawełny ze względu na swoje właściwości łagodzące dodawane są do kosmetyków przeznaczonych do cery przesuszonej i podrażnionej. Moja skóra jest z typu normalnych z tendencją do przesuszeń w okresie jesienno-zimowym i o ile peeling jest dla mnie zbyt łagodny (choć trzeba przyznać, że skóra po nim jest miękka, nawilżona i bez podrażnień) myślę, że jest świetnym rozwiązaniem dla osób borykających się z wrażliwością cery, z pękającymi naczynkami oraz przy cerach trądzikowych.

Za to maseczka tak, tutaj to już zdecydowanie coś dla mnie. Po zastosowaniu skóra jest niesamowicie miękka, gładka i świetnie odżywiona. Żałuję zatem, że nie można jej zakupić solo, bo o ile jestem miłośniczką bardziej zdecydowanego, peelingującego działania, tego z rodzaju mechanicznych, tak po maseczkę chętnie sięgnęłabym ponownie.

 

STOSUNEK CENY DO POJEMNOŚCI / JAKOŚCI

Cena za dwie saszetki po 5 gram to koszt około 4zł. Myślę, że to nie dużo choć mi taka dawka wystarczyła na jednorazową aplikację (lubię grubszą warstwę takich produktów). Dla osób bardziej oszczędnych 😉 na pewno wystarczy na dwa zastosowania. Cena kilku złotych w zamian za skórę gładką, miękką i odpowiednio odżywioną jest zupełnie niewygórowana.

 

PLUSY

– kosmetyki Bielenda oparte są na innowacyjnych formułach na bazie roślin z certyfikowanych ekologicznych bioupraw

– niska cena

– szeroka dostępność (drogerie stacjonarne i internetowe)

– bezproblemowa, łatwa i szybka aplikacja

– przyjemna, lekka konsystencja i piękny, subtelny zapach bawełny

– uzyskane efekty w postaci miękkiej, gładkiej i odżywionej skóry

– brak podrażnień

 

MINUSY

– parabeny w składzie

 

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Beautyblogs.pl