Esencja natury, czyli odżywka do włosów Essensity od Schwarzkopf – recenzja Ola belleoleum.blogspot.pl

Każda z nas wie, że bez dobrej odżywki ani rusz. Myjąc włosy codziennie wiele razy miałam okazję się o tym przekonać. Próbowałam też wielu różnych odżywek, do niektórych wracałam wielokrotnie, inne gościły w mojej łazience tylko przelotem. Ostatnią odżywką, jakiej używałam, była otrzymana od Magazynu Drogeria Essensity Moisture Conditioner od Schwarzkopf. Czy udało jej się zaprzyjaźnić z moimi włosami? Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii na jej temat zapraszam do lektury!

Autor: Ola

Bezpośredni link do recenzji: belleoleum.blogspot.com

 

WIZUALNA STRONA PRODUKTU

Zwykle nie zwracam uwagi na to, jak wygląda opakowanie odżywki do włosów – ważna jest jego zawartość. Tym razem jednak muszę powiedzieć, że opakowanie to pierwsza rzecz, jaka wpadła mi w oko, kiedy wzięłam Essensity do ręki po raz pierwszy. Ciemna zieleń w połączeniu z prostym kształtem i gustownymi napisami (o ile się nie mylę czcionka, jaką wypisana jest nazwa, to ta sama, którą mam w nagłówku bloga ;P) sprawia bardzo dobre wrażenie. Kosmetyk „sugeruje nam”, że jest produktem „eko” albo co najmniej „bio”. Poza tym całość wygląda elegancko i naprawdę cieszy oko na łazienkowej półce. Być może właśnie zastanawiacie się „o czym ona mówi?”, ponieważ butelka na zdjęciu jest sponiewierana do granic możliwości. Cóż, musicie mi wierzyć, że odżywka prezentuje się tak, mój egzemplarz spędził cały swój żywot pod prysznicem, a zakamieniona woda nie służy ciemnym kolorom opakowań 😉

 

KONSYSTENCJA

Odżywka jest dość rzadka. Przypomina biały krem, jednak łatwo spływa z dłoni. To właśnie przez swoją konsystencję jest zupełnie niewydajna – żeby pokryć moje średniej długości włosy potrzebowałam całej garści kosmetyku. Właśnie dlatego zanim jeszcze zdążyłam Wam tę odżywkę zrecenzować, już ją zużyłam 🙂

 

ZAPACH

Tutaj miałam mały problem. Nie mówię, że zapach jest brzydki, po prostu zupełnie minął się z moimi oczekiwaniami. Spodziewałam się lekko leśnego aromatu, być może czegoś ziołowego, a tymczasem Essensity pachnie… cytrusami. I to takimi, które wrażliwy nos doprowadzą do szewskiej pasji. Pomijając całą moją sympatię dla tej odżywki muszę to napisać – według mnie pachnie kostką toaletową 🙂

 

APLIKACJA

Jak już wspominałam, odżywka jest dość rzadka, dlatego aplikuje się ją i rozprowadza na całej długości włosów bezproblemowo. Producent zaleca trzymanie jej na włosach przez 2-3 minuty. Następnie spłukujemy ją ciepłą wodą, standard. Wypłukanie jej z włosów również nie stanowi problemu. Jedyną rzeczą, przez którą możemy najeść się trochę nerwów, jest dozownik – kiedy butelka jest pełna, pod wpływem ciśnienia odpada razem z wydostającą się z niego odżywką 🙂 Taki stan rzeczy trwa jednak najwyżej do trzeciej aplikacji. Kiedy już zużyjemy trochę odżywki wszystko wraca do normy.

 

 

DZIAŁANIE

Zacznijmy od tego, że nie lubię marki Schwarzkopf 🙂 Zawsze kojarzyła mi się z najgorszą drogeryjną chemią. W przeszłości miałam do czynienia z odżywkami i szamponami tej marki i moje włosy bardzo te kosmetyczne wyskoki odchorowały. Jakie było moje zdziwienie, kiedy już po pierwszym użyciu Essensity moja czupryna wyglądała jak… nowa! Dosłownie. Dostałam „nowe włosy”. Stały się mięciutkie jak włosy niemowlaka, a przy tym elastyczne, lśniące i przy całym tym ładunku pozytywów nie były obciążone. Szczęka mi opadła. Zaczęłam więc czytać skład produktu:

 

INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Quaternium-91, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Cetrimonium Methosulfate, Butyrospermum Parkii Butter, Olea Europea Fruit Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Dicaprylyl Ether, Isopropyl Myristate, Glyceryl Stearate, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Parfum, Glyceryl Oleate, Limonene, Linalool.

 

Tutaj nastąpił jeszcze większy opad szczęki, ponieważ…po pierwsze: skład jest całkiem krótki jak na odżywkę. Po drugie: brak w nim parabenów i silikonów. Po trzecie: wysoko w składzie mamy masło shea, oliwę z oliwek i wyciąg z aloesu. Po czwarte: mamy tam pantenol. I wreszcie piąte: żaden ze składników odżywki nie jest substancją szkodliwą. Szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że Schwarzkopf może wyprodukować coś tak genialnego! Nie dość, że moje włosy dostały „drugie życie”, to jeszcze efekt ten utrzymywał się długo po tym, jak przestałam używać Essensity.

 

STOSUNEK CENY DO POJEMNOŚCI / JAKOŚCI

Rekomendowana cena odżywki to 58 złotych za 200 ml. Dużo, prawda? W internecie zapłacimy za nią sporo mniej (około 35 – 40 zł). Mimo wszystko jest to nadal wysoka cena za kosmetyk, który zużywa się niesamowicie szybko. Mimo wszystko zastanawiam się nad zakupem Essensity… To, jak potraktowała moje włosy, jest w stanie wygrać nawet z moim skąpstwem. Pojawia się jednak kolejny problem, a jest nim słaba dostępność kosmetyku. Na opakowaniu napisane jest „salon exclusive”, co znaczy, że Essensity można dostać jedynie w salonach fryzjerskich. Widziałam ją jeszcze na stoisku hurtowni fryzjerskiej (ale o cenie, jaką tam mieli, nie będę nawet wspominać…).

 

ZALETY

– eleganckie, gustowne opakowanie

– bezproblemowa, łatwa i szybka aplikacja

– DZIAŁANIE!

– SKŁAD!

– efekt nawilżenia włosów długo się utrzymuje

 

WADY

niewygodny dozownik

– zapach

– rzadka konsystencja, przez co kosmetyk nie jest wydajny

– cena…

– słaba dostępność

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Beautyblogs.pl