Everyday Minerals Blush – recenzja Obsession blog

Everyday Minerals to marka kosmetyków mineralnych, którą dzięki uprzejmości firmy Everyday Cosmetics, miały okazję przetestować współpracujące z nami blogerki. Pierwszą recenzję, autorstwa Agaty – Niecierpek Bloguje, możecie przeczytać tutaj. Dziś zamieszczamy tekst, który przygotowała dla nas Kasia prowadząca swój blog OBSESSION po adresem http://somethingtodoff.blogspot.com/.

Autor: Kasia

Bezpośredni link do recenzji: somethingtodoff.blogspot.com

Róż. To niewątpliwie kosmetyk bez którego nie wyobrażam sobie codziennego makijażu. Niewielka poświata, muśnięcie, delikatny jego dotyk może odmienić zupełnie nasze oblicze. Te, prezentowane w niniejszej recenzji, to novum z uwagi na fakt, że są kosmetykami mineralnymi, a z tymi dotychczas nie miałam styczności. Zobaczmy zatem jak sprawują się w moich codziennych „zmaganiach” produkty, które otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Magazyn Drogeria

 

Aspekty estetyczne – wizualna strona produktu:

Z bogatej palety odcieni, które oferuje firma Everyday Minerals (aż 37, a wśród nich: „matte” czyli matowe, rześkie pokrycie, „shimmer” czyli piękne rozświetlenie, „sheen” czyli satynowy i promienny i „lucent” czyli transparentny delikatny wygląd) otrzymałam dwa „shimmery” – ciepły, karmelowo, brązowy brzoskwiniowy Snooze Bar z odrobiną połysku oraz Restful – delikatny, zimny róż z odrobiną fioletowych pigmentów i domieszką połysku. Róże zapakowane są w małe, poręczne pojemniczki z tworzywa sztucznego, z zakrętką opatrzoną w nazwę firmy oraz u dołu, w naklejkę informacyjną (odcień, składniki, waga). Opakowanie cechuje ascetyzm, jest bardzo proste, a niewielka objętość sprawia, że świetnie sprawdza się jako produkt do kosmetyczki podróżnej. Wewnątrz sitko do aplikacji, pierwotnie zaopatrzone w naklejkę zabezpieczającą przed rozsypaniem w czasie transportu. Przyznam, że wolałabym coś bardziej trwałego, np. zatyczkę bądź gąbeczkę.

 

Konsystencja i zapach:

Róże są bardzo drobno zmielone z tendencją do delikatnego pylenia podczas otwarcia/ zamykania pojemniczka oraz podczas aplikacji. Posiadają dość gęsto upakowane drobinki rozświetlające, na szczęście na tyle drobne, że nie zrobimy sobie „krzywdy”.

Po otwarciu nie uwalnia się żaden z zapachów, produkty są zupełnie wolne od jakichkolwiek aromatów.

 

Aplikacja:

Produkt stosowałam zgodnie z zaleceniami producenta oraz z typową praktyką jaką posługuje się przy nakładaniu różu. Do tego celu posłużył mi skośny pędzel Sephora nr 40, ewentualnie pędzel essence. Niewielką ilość produktu przesypałam do wieczka (niestety bardzo małego dlatego trzeba uważać by cień nie rozsypał się na boki). Po nabraniu na pędzel, tak aby ‚nasycił się’ różem, strzepałam nadmiar nad wieczkiem lekko uderzając nim o brzeg, po czym nakładam róż na policzki.

 

Działanie / reakcja skóry:

Bardzo chwili się fakt, że efekt możemy stopniować – od delikatnego muśnięcia, bardzo urokliwego i subtelnego po mocny i zdecydowany. Efekt ten, niezależnie od intensywności utrzymuje się na skórze przez cały dzień, więc trwałość różu Everyday Minerals oceniam bardzo wysoko. Co ważne, to dobra ‚baza”, czyli przygotowana na przyjęcie różu skóra. Proponuję przed aplikacją produktu zmatowić delikatnie lub choćby pokryć pudrem sypkim by nie powstały ciemniejsze miejsca, gdyż na samym podkładzie róż ma taka tendencję.

Podczas stosowania mineralnych róży obawiałam się zapychania, na szczęście nic takiego nie miało tutaj miejsca.

Obawy dotyczyły też połyskujących drobinek, jednak i tutaj jestem miło zaskoczona, gdyż efekt jest bardzo subtelny i nie ma mowy o przeładowaniu czy efekcie bombki. Uzyskany efekt ożywia twarz, prezentuje się bardzo naturalnie i świeżo na skórze.

Z demakijażem i usunięciem różu nie ma najmniejszych problemów, wszystkie stosowane przeze mnie mleczka i micele szybko i skutecznie sobie z nim radzą.

Skład produktu: Mica, Lauroyl lysine, May Contain: Titanium Dioxide, Iron Oxides.

Zalety:

– poręczne opakowanie, idealne w podroży

– wydajność

– cena

– szeroka gama odcieni

– bardzo dobra pigmentacja

– możliwość stopniowania efektu

– trwałość

– uzyskany efekt, który ożywia twarz, prezentuje się naturalnie i świeżo na skórze

– brak zapachu

– wybór w pojemnościach

– możliwość zamówienia testerów

– skład (brak petrochemikaliów, parabenów, retinolu, kwasów AHA, składników pochodzenia zwierzęcego, SLS, olejów mineralnych, glikolu propylenowego, alkoholi, silikonów, karminu)

– produkty nietestowane na zwierzętach

Wady:

– tendencja do pylenia i osypywania się poza opakowania

– nieco uciążliwa aplikacja z uwagi na wielkość opakowania (opakowanie 1.7gramowe to średnica 3,50cm)

– tendencja do nierównomiernej aplikacji i tworzenie ciemniejszych plam

– dostępność tylko via internet

Cena a pojemność oraz adekwatność ceny do jakości:

Pełnowartościowe, duże opakowanie mieszczące 4.8 grama produktu to koszt 29.90zł. Można także zaopatrzyć się w wersję mini -1.7gram lub 1gram, za odpowiednio 19.90zł lub 8.90zł; Istnieje także możliwość zamówienie testera o pojemności około 0.30 gram za 4.90zł, co uważam to za bardzo dobre i niedrogie rozwiązanie, możemy dzięki temu wybrać i testować kilka odcieni by finalnie zdecydować się na ten, który idealnie wpasuje się w nasze gusta i perfekcyjnie uwydatni zalety naszej skóry.

 

Biorąc pod uwagę wydajność różu Everyday Minerals, stosunek pojemności do ceny wypada tu bardzo korzystnie i nie jest ona wygórowana.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Beautyblogs.pl