Hean Art – cienie do powiek – recenzja Kizia Mizia

Cienie Hean Art, które otrzymałyśmy od agencji PR obsługującej firmę Hean, przekazałyśmy do testów Oli vel Kizia Mizia. Kosmetyki do makijażu marki Hean cieszą się bardzo dużą popularnością, szczególnie wśród blogerek. Niewątpliwie niebagatelne znaczenie ma cena kosmetyków, która jest bardzo atrakcyjna dla każdego portfela. Test Oli pozwoli nam ocenić zarówno jakość, trwałość, konsystencję, jak i aplikację dwóch produktów: Hean Art nr 255 LILA oraz  Hean Art  nr 250 NAVY.

autor: Ola vel Kizia Mizia

bezpośredni link: kizia-miziaa.blogspot.com

Od Magazynu Drogeria dostałam do przetestowania dwa cienie firmy Hean z serii Art. Jeden z nich to piękny granatowy mat a drugi to różowawy metalik. Oba te cienie zaskakująco różnią się od siebie.

Na pierwszy ogień rzucę cień nr 255 LILAC.

KONSYSTENCJA: Cień ten ma bardzo dziwną konsystencję. Pierwszy raz mam do czynienia z takim. Jest lekko kremowy a przy okazji bardzo miękki i sypki. Przy lekkim dotknięciu powierzchni pędzlem, cień momentalnie zaczyna się kruszyć. Nałożenie go na powiekę pędzlem jest wręcz niewykonalne, najlepiej więc aplikować go palcem.

ZAPACH: Cień jest nieperfumowany. Dla posiadaczek wrażliwych oczu to duży plus.

APLIKACJA: Konsystencja cieni sprawia, że najlepiej aplikować go palcem. Dzięki swojej kremowości momentalnie przylegają do powieki. Nie osypują się. Niestety słabo się rozcierają. I jak już wspominałam- nakładanie go pędzlem jest raczej niemożliwe, a szkoda bo nie lubię sobie brudzić palców podczas malowania oka.

DZIAŁANIE: Cień jest bardzo mocno napigmentowany. Kolor jest intensywny. Z racji na jasny odcień lubię go stosować do makijażu mono. Cień dobrze współpracuje z bazą pod cienie: nie zmienia swojej konsystencji, jeszcze lepiej przykleja się do powieki a baza podbija intensywność koloru.

TRWAŁOŚĆ: Bez bazy cień szybko znika mi z powieki. Na szczęście we współpracy z bazą firmy Hean makijaż oka wytrzymuje cały dzień.

ZALETY/WADY:
+ ładny, intensywny kolor
+ mocna pigmentacja cienia
+ dobrze współpracuje z bazą
+ nieperfumowany
– konsystencja (mi osobiście nie odpowiada nakładanie cienia palcem)
– słabo się rozcierają

CENA A POJEMNOŚĆ I JAKOŚĆ: 
Różne źródła podają różne ceny tych cieni. Na stronie producenta jest jednak informacja, że cena to 8,99 zł. Moim zdaniem jest to przyzwoita cena za przyzwoity produkt.

ASPEKTY ESTETYCZNE:
Opakowanie szczerze mówiąc mnie nie zachwyca: ot zwykłe plastikowe pudełeczko. Napis na wieczku lekko się zdarł po zaledwie kilku użyciach- nie lubię tego.

PODSUMOWUJĄC:
Cień jest naprawdę mocno napigmentowany i ładnie wygląda na powiece. U mnie minusa ma jedynie za nieco utrudnioną aplikację, ale jakbym miała go ocenić to dostałby ode mnie 4+.

Przejdę teraz do drugiego cienia czyli 250 NAVY:

KONSYSTENCJA: W odróżnieniu od poprzednika cień ten jest strasznie twardy i suchy. Najlepiej nabierało mi się go miękkim pędzlem.

ZAPACH: Podobnie jak poprzednik cień jest nieperfumowany.

APLIKACJA: Cień najlepiej nakładać miękkim pędzlem. Podczas aplikacji strasznie się osypuje. Granatowe drobinki cienia latają wszędzie. Aby wydobyć intensywność koloru trzeba kilkakrotnie powtarzać aplikację aż do uzyskania zadowalającego efektu. Cienie dosyć dobrze się rozcierają, jednak kolor traci wtedy sporo na intensywności i trzeba nieco się namęczyć aby przylepić je do powieki. Dla mnie aplikacja tego cienia jest bardzo żmudna.

DZIAŁANIE: W opakowaniu cień wygląda na mocno intensywny. Na swatchach pigmentacja jest bardzo dobra. Niestety nałożony na bazę tej samej firmy robi się bury i ciężki w obsłudze.

TRWAŁOŚĆ: Makijaż wykonany na bazie wytrzymuje dosyć długo, niestety w ciągu dnia granatowe drobinki osypują się na policzki.

(wybaczcie mi moje przekrwione oczy, ale nadal jestem chora i kicham z częstotliwością 6 razy na minutę -.-)

ZALETY/WADY:
+ nieperfumowany
+ pigmentacja
– aplikacja to piekło
– osypuje się
– na bazie szarzeje i robi się ciężki w użytku

CENA A POJEMNOŚĆ/JAKOŚĆ:
Wkurzyłabym się jakbym zapłaciła za ten cień 8,99 zł jest ciężki w aplikacji i mocno się osypuje.

ASPEKTY ESTETYCZNE:
Tak samo jak u poprzednika: zwykłe plastikowe opakowanie a nadruki na wieczku zaczęły się ścierać.

PODSUMOWUJĄC:
Granatowe cienie od zawsze były dla mnie problematyczne. Cień NAVY pomimo dobrej pigmentacji ma dosyć kłopotliwą konsystencję, a przez mocne osypywanie się nawet najstaranniejszy makijaż wygląda niechlujnie.
Jakbym miała wystawić im ocenę to byłaby to 3.

 

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Beautyblogs.pl