Organiczne oczyszczanie w miętowym wydaniu od Phenome – recenzja Oli

„Wśród kosmetykoholiczek panuje przekonanie, że mydła są passee. W drogeriach mamy obecnie tak ogromny wybór żeli pod prysznic, że stare, dobre kostki myjące odeszły już prawie do lamusa i tylko gdzieniegdzie można doszukać się przy umywalce mydelniczki z prawdziwego zdarzenia. Sama swoją pielęgnację prysznicową ograniczyłam do korzystania z różnokolorowych, pachnących płynów w butelkach. Ale czy warto rezygnować z mydła całkowicie? Udowodnię Wam, że nie :)”– zapraszamy do przeczytania recenzji autrostwa Oli prowadzącej blog belleoleum.blogspot.com

autor: Ola

bezpośredni link: belleoleum.blogspot.com

Jednym z kosmetyków, jakie otrzymałam od portalu Magazyn Drogeria, było właśnie mydło. I to nie byle jakie, bo organiczne! I odkąd zaczęłam go używać w mojej łazience nastąpiła prawdziwa mydlana rewolucja. Macie ochotę na więcej? Zapraszam do lektury!

WIZUALNA STRONA PRODUKTU

Już na sam widok kartonika, w który zapakowane jest mydełko Phenome (bo o nim właśnie mowa) dostałam ślinotoku. Uwielbiam taki styl pakowania produktów! Kartonik co prawda tylko udaje szary papier pakowy, warto jednak zaznaczyć, że jest w pełni biodegradowalny – generalnie całość wygląda bardzo efektownie. Czarno-zielono-brązowa kolorystyka nieodłącznie kojarzy się z byciem „eko”. Do tego projekt opakowania jest bardzo gustowny. Oprócz nazwy – Green Tea Fresh Mint natural soap bar – mamy na nim nadrukowaną krótką „instrukcję” użycia mydła: zalicza się ono do kategorii holistic pleasure, przeznaczone jest do pielęgnacji całego ciała oraz do każdego typu skóry, a jego głównym zadaniem jest oczyszczanie. Samo mydło wygląda dość „surowo” – jest zgniłozielone, lekko kanciaste, z wytłoczonym logo marki. Uważna obserwatorka doszuka się w nim ciemnych drobinek. Surowa prostota- po prostu coś pięknego.

KONSYSTENCJA

Cóż, w przypadku kostki mydła ciężko jest mówić o konsystencji – mydło jak mydło. W niczym nie odbiega od znanych nam standardów 🙂

ZAPACH

O ile o konsystencji nie można powiedzieć za wiele, o tyle na cześć zapachu można by napisać pieśń pochwalną. Jak wskazuje nazwa kosmetyku, zapach powinien być związany ze świeżą miętą. I rzeczywiście, taki właśnie jest! Jestem nim po prostu zachwycona – lekki, ale mimo wszystko wyczuwalny. Do tego delikatnie cierpki (podejrzewam, że to dzięki zawartej w nim nucie rozmarynu) i nieziemsko świeży. Uwielbiam miętę pod każdą postacią, a zapach mydła Phenome kojarzy mi się ze świeżymi listkami tego ziela, zerwanymi w ogródku za domem, a te z kolei przywodzą na myśl ciepłe, letnie dni. Szkoda tylko, że po kąpieli zapach nie utrzymuje się na skórze zbyt długo…

APLIKACJA

Używanie mydła Phenome to czysta przyjemność. Jak na produkt nie zawierający SLS czy SLES bardzo dobrze się pieni. Piana jest gęsta, „treściwa” i aromatyczna, a spłukanie jej nie sprawia najmniejszego problemu.

DZIAŁANIE

Jak działa Green Tea Fresh Mint natural soap bar? Już po pierwszym wspólnym prysznicu z mydełkiem Phenome zauważyłam, że skóra aż „skrzypi” z czystości. Mimo tego producent zapewnia nas, że kosmetyk nie narusza bariery hydrolipidowej skóry. Mydło naprawdę robi dobrą robotę. Wiele razy miałam wrażenie, że żel pod prysznic pozostawia na skórze jakby niewidzialny osad i zupełnym zaskoczeniem było to totalne uczucie czystości po użyciu Phenome. Do tego po kąpieli spokojnie mogłam obyć się bez balsamu do ciała – i tutaj nastąpiło kolejne zaskoczenie, bo zawsze kojarzyłam używanie mydła z suchą, szarą skórą na łydkach i łokciach. Jednak to nie wszystkie zalety tej niepozornej kostki mydła. Jak już wspominałam, zatopione są w niej ciemne drobinki, które – jak się okazało – delikatnie złuszczają martwy naskórek podczas kąpieli. Mydło działa więc nie tylko jako środek czyszczący, ale także jako leciutki peeling. Mało tego – podczas kąpieli da się odczuć minimalny efekt miętowego chłodzenia. Coś wspaniałego.

Skład produktu wygląda po prostu bajecznie. Nie dość, że nie znajdziemy w nim substancji takich jak na przykład parabeny, SLS, SLES, oleje mineralne, glikol propylenowy, hydantoina (fuj!) czy składniki pochodzenia zwierzęcego (dokładnie tak, mydełko idealne dla wegan!)…

… to jeszcze pełno w nim certyfikowanych składników organicznych, takich jak ekstrakty i sproszkowane liście mięty pieprzowej oraz rozmarynu, naturalne substancje myjące czy minerały! A tak wygląda cały skład:

INCI: sodium palmate*, sodium cocate*, aqua**, glycerin*, montmorillonite**, mentha peperita (peppermint) leaf oil**, sodium citrate**, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf oil**, mentha peperita (peppermint) leaf powder**, rosmarinus officinalis (rosemary) leaf powder**, limonene***.

STOSUNEK CENY DO POJEMNOŚCI / JAKOŚCI

Przyznam szczerze, że nie wiem dokładnie ile kosztuje mydło Phenome. Na stronie internetowej producenta niestety go nie znajdziemy. Szukając cen w internecie też nie dowiedziałam się za wiele. Przypuszczam, że jest to koszt rzędu 20 zł, ale oczywiście mogę się mylić. Mimo wszystko uważam, że za tę cenę dostajemy tak dobrą jakość, że zamiast kupować zwykły żel pod prysznic, spokojnie możemy zainwestować w takie organiczne mydło. Kostka ma 90g (standardowe mydło przeważnie 100g), ale pomimo lekko uszczuplonych gabarytów i tak kupiłabym je ponownie. Z racji tego, że nie jestem stanie znaleźć tego kosmetyku w żadnym sklepie internetowym, traktuję go jak swój mały skarb i obecnie używam tylko do oczyszczania twarzy. 

* certified organic

** natural raw materials

*** components of natural essential oils

(Jeśli macie chwilę, możecie zajrzeć do leksykonu składników kosmetycznych na stronie internetowej marki Phenome.)

I jak, czujecie się zachęcone? 🙂

ZALETY

– ładne, ekologiczne opakowanie

– nieziemski zapach!

– dobrze się pieni

– świetnie oczyszcza i delikatnie wygładza skórę

– po prostu GENIALNY skład!

WADY

– brak 🙂

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.

Beautyblogs.pl